bezimenna
[Останні записи][Архів][Друзі][Дані користувача]
Below are the 10 most recent journal entries recorded in the "bezimenna" journal:[<< Previous 10 entries]
01:10 pm
[Посилання] |
jeżeli miłość jest możliwa
Na naszą słabość i biedę niemotę serc i dusz na to że nas nie zabiorą do lepszych gór i mórz na czarnych myśli tłok na oczy pełne łez lekarstwem miłość bywa jeżeli miłość jest jeżeli jest możliwa
na ludzką podłość i małość na ostry boży chłód na to ze nic się nie stało a zdarzyć miał się cud na szary mysi strach bliźniego wrogi gest lekarstwem miłość bywa jeżeli miłość jest jeżeli jest możliwa
tu kukły ludźmi się bawią tu igra z nami czas tu wielkie młyny nas trawią i pył zostaje z nas na to, że z pyłu pył i za początkiem kres ratunkiem miłość bywa jeżeli miłość jest jeżeli jest możliwa
na krajów nędzę i smutek, na okazałość państw policję, kłamstwo, nudę, potęgę małych draństw na nocny serca ból, że człowiek żył jak pies ratunkiem miłość bywa jeżeli miłość jest jeżeli miłość jest...
|
11:17 pm
[Посилання] |
...w końcu się dogonimy?...
|
10:16 pm
[Посилання] |
На весіллі на півночі/на заході...
 якось мені не надто весело було
|
12:16 am
[Посилання] |
jeszcze nie osiągnięte...
|
12:46 pm
[Посилання] | викинути когось із свого життя на диво просто - те саме що викинути її/його номер телефону і всі інші засоби зв'язку
|
10:37 pm
[Посилання] |
в жару ввечері поливати траву, ходити по мокрій траві босими ногами пити вино, їсти тортик підвязувати вино (рослину) після того як випити вино (напиток) Життя прекрасне
Tags: вино, жара, трава
|
03:18 pm
[Посилання] |
запросили на чергове весілля знов фотографом бляха
|
11:27 pm
[Посилання] |
До чи після... ...дурних пісень роду Hips don't lie вона співала саме так...
круто, га?
Настрій: nostalgic
|
08:11 am
[Посилання] |
obudziłam się o 7 z Leśmianem w głowie... Odjazd
Gdym odjeżdżał na zawsze znajomym gościńcem, Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy, Podkute szafirowym dookoła sińcem. Był klomb i rój motyli i błękit przeźroczy, I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy. A gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy I czemu - przypomniałem te oczy, przyziemnie Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie Tym wszystkim, czym się można wpatrzeć w świat i dalej. Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą? I czemu z szafirową zawczasu żałobą Patrzyły w ten mój odjazd poprzez zieleń rdzawą Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą? I dlaczego te oczy były coraz łzawsze? Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze I zostawiać samopas kędyś - na uboczu? Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu, Podkutych dookoła szafirowym sińcem?
Tags: поїхали
|
08:56 pm
[Посилання] | jestem dużą dziewczynką i nie będę płakać od nawału pracy
|
[<< Previous 10 entries] |